weekend pewnego małżeństwa

Łazienka

Wiesz, wyjątkowo udany mieliśmy ten weekend Wandziu, prawda?
Tak i musze przyznać, że stanąłeś na wysokości zadania – odpowiedziała z uśmiechem, mrużąc przy tym do mnie oko.
A teraz zbieraj to wszystko ze stołu. Czeka nas moc pomywania i sprzątania; wczoraj mi sie już nie chciało - dopowiedziała.
To ty stanęłaś na wysokości zadania i nawet przyznam, że mnie ogromnie mile zaskoczyłaś swoim zachowaniem. Jestem tobą ciągle oczarowany! A pamiętasz jak zastałaś Kasie i mnie w łazience?
Tak, i podnieciliście mnie od nowa, wiec musiałam do was dołączyć. A właściwie, to jak do tego tam doszło powiedz?
Kiedy poszedłem pod prysznic, Kasia zapukała prosząc czy może wejść, bo strasznie chce się jej siku. Nie miałem nic przeciwko temu, bo, po co miałaby sikać w majtoszki, nie?
Ona młodzieńcze, pozbyła się ich już z chwilą, kiedy to rozgrywała się nasza akcja i wkroczyła do niej potem – pamiętasz?
No, tak faktycznie!
A wracając do łazienki, to, to jej sikanie, pobudziło mnie na nowo. Ona siadając na sedesie, nie zdejmowała wzroku z mojego rycerza, którego właśnie wycierałem stojąc przed lustrem. Wyciągnęła w pewnej chwili rękę i już go nie chciała puścić. Ja nie byłem jej dłużny i zdążyłem jeszcze poczuć ostatnie, ciepłe, strugi na swej dłoni. Po tym, mój klejnocik z miejsca był gotowy szaleć. I zrobił to. Uniosłem ją i posadziłem na pralce. Miałem jej łono teraz na wysokości rycerza bez zbroi. Kasia, sama nakierował go sobie i przyciągając drugą ręką moje pośladki, nabiła się nań, z jękiem zadowolenia. Oczy jej zaszły mgłą, kiedy dobijałem do jej dna za każdym pchnięciem. Równo, miarowo, poruszałem się w niej, czując jak ściska go swoimi mięśniami, sprawiając mi tym naprawdę ogromną rozkosz. Nie pozwoliła mi jednak skończyć w sobie w tej pozycji. Zeskakując ze mnie, uchwyciła mój klejnocik, prosząc, bym zrobił to w jej ustach. Dalej już znasz, bo weszłaś do łazienki. Obie zrobiłyście to wspaniale. Potem byłaś tak rozgrzana, że z trudnością udało mi się jeszcze ciebie zaspokoić. Czybyś baraszkowała z Agatą i Michałem?
Tak. Agnieszce, chyba się spodobało to, co robiła z nami i widać było gołym okiem, że miała ochotę na coś więcej.
Skoro myśmy ją ośmielili i sprowokowali, powinniśmy wiec i dokończyć - prawda? Zajęłam się tym. W rozmowie, zapewniłam ją, że będzie dalsza cześć, kiedy wrócisz z łazienki. Sama się podgrzałam na myśl o tym. Bezwiednie zaczęłam dotykać swych piersi. Nie wiem, kiedy ręka moja odszukała gniazdko, zagłębiając, sie tam. Widząc to Michał, dołączył swoje ręce nieśmiało, co z kolei sprawiło, że i Agnieszka przyłączyła się do nas. Ona, już teraz śmielej, sięgnęła w kierunku jego rozporka. W kilka sekund jego klejnot, był gotowy do startu. Agnieszka cieszyła się tym widokiem połykając ślinę, co chwila. Zaproponowałam im, by zgłębili wspólnie swe tajemnicze miejsca. Oni oczywiście ochoczo się za to zabrali, pozostawiając mnie rozpaloną do czerwoności. Co mi wiec pozostało, jak nie odszukać ciebie?
Powiedz mi Wandziu, co było powodem twojej decyzji, byśmy wszyscy przekroczyli tą granice, jaka nas jeszcze dzieliła? Mam tu na myśli to, by kochać się wspólnie i ze wszystkimi? Bo to chyba, nie był tylko kaprys z twej strony, co?
Nie. Przemyślałam to sobie jeszcze przed rozpoczęciem przyjęcia, mając nadzieje, że wszyscy się na to zgodzą. Masz racje, że trochę w tym kaprysu, ale i przebiegłości kobiecej. Oto? Pomyślałam sobie, że lepiej, gdy mój ukochany kocha się na moich oczach i wiem, z kim, niż ma robić to poza oczami i z byle, kim. Kasie z Michałem od dawna znamy i przekroczyliśmy już progi nieśmiałości. A Agnieszka spodobała się mi, sie z uwagi na otwartość i szczerość, z jaką obnosiła się, w stosunku do nas. Pomyślałam w tedy, że czemu by nie spróbować poeksperymentować? Słyszałam kiedyś, że tak robią zaprzyjaźnione pary z dłuższym stażem małżeńskim, kiedy pragną podgrzać nieco już wygasłe ognisko i jest im z tym dobrze. Przyznać musisz mój drogi, że wyszło wszystko doskonale?
O tak!

Ciąg dalszy opowiadania