weekend pewnego małżeństwa
Wieczorem
Opowiadanie Agnieszki o sobie i wspólna dyskusja o tym, przeciągnęła się do późnych godzin wieczornych. Zaproponowaliśmy jej, by pozostała u nas na noc. Wandzia pościeliła w słynnym pokoju kinowym, na znanej już jej sofie i udaliśmy się na spoczynek. Nie dane nam było jednak, zasnąć jeszcze tej nocy. Wandzia postanowiła zerknąć na chwile do Agnieszki, by sprawdzić, czy dobrze jej tam będzie. Kiedy weszła cichutko do pokoju, zastała ją leżącą już na pościeli. Naga, z przymkniętymi oczyma, z jedna ręką na piersi, drugą, poruszającą się pomiędzy ściśniętymi udami, pomrukiwała cichutko.
Wygodnie ci jest Agnieszko? – szepnęła ciepłym głosem - podążając jednocześnie w stronę sofy.
Agnieszka drgnęła; przestraszona, zasłoniła się szybko uchwyconą kołdrą.
Spokojnie Agnieszko!- Nie musisz się mnie już wstydzić!
Sorry, nie wiedziałam w pierwszej chwili gdzie jestem i nie słyszałam jak wchodzisz, wiec trochę się wystraszyłam. Widzisz…Ja w domu zawsze to robię wieczorem, gdy położę już swoją córeczkę do łóżeczka i sama wskoczę do swojego. Czuje się potem odprężona i z miejsca zasypiam. Tak się dzieje od pamiętnej wizyty gościa i tego, o czym wam dzisiaj opowiadałam. Często wracam myślą do tamtych chwil i ciągle pragnę tamtych doznań. Męża już nie ma, gościa już też, wiec…sama rozumiesz.
Ależ tak, moja droga! Rozumiem cię doskonale i nie musisz się z tym krepować u nas. Zajrzałam tylko, by sprawdzić jak się urządziłaś, i czy ci jest wygodnie. Wandzia przysiadła na brzegu sofy, w chwili, gdy Agnieszka unosiła się już na pościeli podkurczając nogi. Obejmując ją ramieniem, pocałowała w skroń serdecznie. Ta z kolei, kładąc głowę na jej ramieniu, poczuła przyjemny zadach. Dziwne mrowienie przeszyło jej ciało. Nigdy czegoś podobnego nie doznała. Poczuła ogarniającą ją błogość. Było jej tak dobrze. Z odchylonej poły porannika Wandy, widać było zachęcającą, kształtną pierś, unoszącą się miarowo i rytmicznie. Już w tedy w kuchni, podczas pierwszego ich spotkania na przyjęciu, zafascynował ją ten zapach, jaki roznosiła wokół siebie Wanda. Bezwiednie przesunęła głowę niżej, by opierając ją o jedną, spojrzeć na drugą pierś. Zapragnęła jej dotknąć, posmakować, possać, niczym mała, głodna dziewczynka. Potrzebowała tego. Potrzebowała przytulenia, pieszczot, potrzebowała seksu. Nie ważne, w jakiej formie. Wanda jakby odgadując jej myśli, odwiązała okrywający ją porannik i zsunęła z siebie, odsłaniając je całkowicie. W świetle przyćmionego kinkietu, Agnieszka dostrzegła teraz sterczącą brodawkę. Dotknęła jej ręką pieszczotliwie, by w następnej chwili przyssać się niczym pijawka. Ssąc, liżąc, głaskając wargami pierś Wandy, skierowała jednocześnie rękę niżej. Dotyk Agnieszki sprawił, iż Wanda odchyliła się nieco do tyłu, przyzwalając tym i zachęcając niejako do dalszej penetracji. Agnieszka, skierowała rękę jeszcze niżej. Poczuła widziany już, aczkolwiek nie dotykany jeszcze puch jej łona. Opierając na nim dłoń, skierowała palce w ściśnięty lekko otwór. Pod subtelnym naporem palca, otworzyła się brama rozkoszy. Wanda ułożyła się teraz wygodniej, rozkładając jednocześnie nogi szeroko. Agnieszka przesunęła się niżej, zajmując pozycje pomiędzy oczekującymi na nią nogami. Język jej, wędrował po wewnętrznej stronie ud, by dotrzeć w końcu do pachnącej różyczki. W ślad za nim przywędrowały i ręce. Rozchyliła nimi ową bramę, wprowadzając tam wilgotny język. Penetrowała nim przez chwile głęboko, sięgając koniuszkiem w Różne zakamarki. Rozsmakowała się w tej rozkosznej czeluści. W tedy poczuła, że coś napiera na jej z lekka wypięty, goły tyłeczek.
Zaciekawiony zbyt długą nieobecnością mojej Wandzi, poszedłem zobaczyć, co też jeszcze porabia ona w kuchni. Tam jednak jej nie zastałem. Za to z pokoju kinowego, dochodził ściszony głos pań. Podszedłem do uchylonych drzwi i zobaczyłem obie kochające się panie. Agnieszka z wypiętą pupą sprawiała niesamowicie piękny widok. Mój kapelusznik natychmiast wyskoczył z rozporka bokserek zerkając w tym samym kierunku, co ja. Tylko ciekawe jak on się zmieścił pomiędzy guzikiem oddzielającym całą długość rozporka? Nie zastanawiałem się dłużej nad tym, zsuwając bokserki podszedłem do sofy. Ująłem biodra Agnieszki, napierając w tej samej niemal chwili członkiem rady mojego organizmu na piękne, mokre i zapraszające oblicze rozkoszy. Agnieszka odwróciła głowę w moim kierunku na chwile, by wyrazić oczami swoje przyzwolenie i radość. Cichutko jęknęła, gdy natarłem po raz drugi. Odwracając głowę ponownie, powróciła do sromu Wandzi.
Ułożyłem się teraz na ciele Agnieszki tak, by moje ręce mogły pieścić piersi Wandzi.
Ona z kolei objęła moją głowę mierzwiąc mi włosy, gdy usta moje wędrowały po szyi i plecach Agnieszki. Teraz tworzyliśmy całość.
Ciąg dalszy opowiadania